
Data napisania recenzji: 09-03-2018
Opinia o produkcie: Książkę dorwałam przez przypadek i dość szybko szybko "przeleciałam". Bohaterowie są upośledzeni, zboczone wstawki - zupełnie zbędne, ale ogólnie przedstawiony świat - zwłaszcza rasy - wydaje się ciekawy. Co najbardziej boli to fakt, że to nowelka i jest napisana beznadziejnym językiem - owszem, łatwo się ją czyta, i to jest plus. Nienawidzę książek, w których jedno zdanie zaczyna się na pierwszej stronie, a kończy na trzeciej, tutaj natomiast mankamentem jest minimalizm i ilość dialogów. Po części to wina tłumaczenia, po części pewnie autora, niemniej dialogi są skonstruowane tak, że czasami nie wiadomo o co chodzi, ani kto mówi. Onomatopeje - zupełnie zbędne w tekście literackim, do tego same zdania pojedyncze, bardzo mało złożonych, skąpe opisy i w ogóle wyjaśnienia pewnych spraw - wszystko to sprawia, że tekst jest tragiczny warsztatowo i do dziś mnie zastanawia, po co w ogóle to wydawać?! Niemniej czyta się dość lekko i szybko - mimo potknięć w tłumaczeniu, ale to Waneko, więc mnie to specjalnie nie dziwi. Najbardziej mnie zdenerwowało to, że o rodzicach głównych bohaterów zostało napisane "że ich odrzucili". Znaczy co - ktoś im rzucił dzieci jak piłkę, a oni ich odrzucili? xD Odrzucić to może kotka kocięta albo dziewczyny zaloty chłopaka, w tym wypadku powinno być "porzucili". Tak jak milion dzieci, o których się mówi, że "Zostały porzucone na śmietnikach". Nie zagłębiałam się aż tak, by wyłapać więcej błędów, niemniej taki smaczków z cyklu "żle dobrane słowo" jest na pewno więcej. Mało tego - co to znaczy że rodzice ich porzucili? Zostawili ich w domu i poszli w świat? Zostawili ich w szpitalu po narodzinach jednego z nich? A co z opieką społeczną/oświatą? Nikt się nie zainteresował dziećmi, które nie chodzą do szkoły?! Może w następnym tomach to zostanie wyjaśnione - może, jeszcze tego nie wiem, ale to nie zmienia tego, że autor pisze, jakby nie kończył. Jak już o czymś takim jak "porzuceni przez rodziców" wspomina, to powinien w tym samym zdaniu to wyjaśnić. Bardzo mało wyjaśnień czegokolwiek - do tego niezrozumiałe zasady gry i przemowy głównego bohatera... Wszystko to raczej zrzucam na karb nieumiejętności pisarskich autora, który sam się przyznaje w posłowiu, że jest przede wszystkim - ilustratorem. Ciekawe jest to, że "najprostsza" z możliwych gier, czyli KAMIEŃ-PAPIER, została w tym tomie tak skomplikowana przez Sorę, że nie zrozumiałam nic kompletnie. Ale to ja, z gier ogarniam tylko statki, Cookie Crash i The Sims, tak więc wcale się nie spodziewałam, że będę coś rozumieć z tekstu. W sumie cieszy mnie to, że nie aż tak dużo i aż tak dokładnie nie opisywali tych gier, bo to nudne jak flaki z olejem. Czekam natomiast, aż się pojawią kolejne rasy (elfiki!) i zacznie się dziać cokolwiek ciekawszego. Ze śmiesznych rzeczy - w sumie podobała mi się taka autoparodia. Jak to że kręcili dziewczynki w łaźni i produkowali mnóstwo pary, twierdząc, że przecież muszą je zasłonić, bo inaczej materiał będzie +18. To taka fajna parodia faktu, że w anime i mangach zawsze jakimś cudem w rozbieranych scenach tutaj ją zasłoni jakiś przedmiot, tutaj para, a tutaj jeszcze coś innego. Większość humoru w tej nowelce (np. walenie głową w ścianę) byłaby dobra w mandze - w tekście literackim to już jest mało śmieszne, a wręcz żenujące momentami, ale cóż... Cudów się nie spodziewałam, a z ciekawości (przez elfy i bogów!) może będę czytać dalej.
Autor recenzji: Katarzyna
Ocena produktu: 
Średnia ocena (5/5): 
Wszystkich recenzji produktu: 8
Dokładamy wszelkich starań, by opinie pochodziły od klientów, którzy używali produktu lub go nabyli. Opinie są zbierane, weryfikowane i publikowane zgodnie z zasadami opisanymi w regulaminie sklepu.